|
Z Jezusem na każdy dzień...
23 wrzesień 2011
~O północy w Paryżu "O północy w Paryżu". Film w reżyserii Woodego Allena przyciągnął do kin wielu widzów. Jedenym z powodów było zapewne zgromadzenie wielu gwiazd współczesnego showbiznesu jak Adrien Brody, Kathy Bates czy Carla Bruni.
Reżyser przygotował mieszankę zwykłej, prostej historii początkującego pisarza Gila (w tej roli Owen Wilson) i jego narzeczonej Inez (Rachel McAdams) z odrobiną fantazy. Młodzi przyjeżdżają do Paryża, by zaplanować z pomocą rodziców dziewczyny ślub. Spędzając czas w towarzystwie Paula (Michael Sheen), a także pięknej muzy artystów bohemy Paryża lat 20 - Adriany (Marion Cottilard) wierność oraz miłość narzeczonych zostanie wystawiona na próbę. Na tle głównego wątku postawiona zostają widzowi pytania dotyczące jego własnego życia. Główny bohater zakochany w deszczowych ulicach Paryża z lat 20 pragnie tam właśnie spędzić całe swoje życie, gdyż nie potrafi odnaleźć swojego miejsca w teraźniejszości. Pracuje w miejscu, które wzbudza w nim coraz więcej frustracji. Nie może też robić tego o czym marzy najbardziej - pisać. Brak wsparcia ze strony narzeczonej sprawia, że Gil coraz bardziej zatraca się w świecie, którego tak bardzo chciał być częścią. Poznając swoich idoli literackich odkrywa, że wielu z nich także zmaga się ze swoim życiem, które wydawało mu się pozbawione jest problemów. Największy wpływ wywiera na niego znajomość z Adrianną - muzą wielu artystów. Do Gila Paryż lat 20 jest złotym okresem, dla niej z kolei ten sam obraz Paryża jest jedną wielką nudą... W niezwykle ciekawy sposób reżyser pokazuje, że wielu z nas nie potrafi żyć teraźniejszością. Albo jak Inez wpatrujemy się w przyszłość (wir przygotowań do ślubu pochłoną ją całkowicie, tak, że nie miała czasu dla narzeczonego) albo jak Gil ciagle obracamy się przez ramię z nutką nostalgii patrzymy w przeszłością mówiąc o najlepszych latach, które nas minęły. Jednak ciągle wpatrując się w przeszłość przestaniemy doceniać cuda dnia codziennego - pozornie zykłe sytuacje albo pozronie zwykli ludzie, których poznajemy na codzień... Spotakłam się z opinią, że film w ogóle nie wpisuje się w styl Allena, co jak ktoś krótko okreslił - reżyser się starzeje... Coż... może to i prawda. Ale w mojej skromnej opinii jak starzeć się artystycznie to właśnie w takim stylu. Blog jest integralną częścią witryny
Wpisy zawarte na tej stronie są wyłącznie osobistymi przemyśleniami osób prowadzących niniejszą stronę. Kontakt: blog@tylkojezus.net Copyright 2006 by TylkoJezus.net | hosting iD7 |