|
Z Jezusem na każdy dzień...
17 listopad 2007
~Poplątane szlaki Zgubić się w górach po zmroku? Hmm... to wcale nie takie trudne, nam się przynajmniej udało. Choć bynajmniej, wcale nie takie mieliśmy założenie, a plan był, zaiste, przebiegły: zejść z czerwonego szlaku, przejść kawałek nieoznakowaną drogą i wejść na szlak niebieski. Po kilkudziesięciu minutach marszu w listopadowej mżawce zorientowaliśmy się, że niebieski szlak najwyraźniej nie ma ochoty na spotkanie z nami, co więcej, musiał chyba zmienić miejsce stałego pobytu, bo po nim ani widu ani słychu. Efekt kiepskiej widoczności potęgował się, jako że otulał nas gęstniejący mrok, do tego pojawiła się jeszcze mgła, chyba żeby mogło być bardziej tajemniczo. Na około był las, las i las, co też specjalnie nie sprzyjało orientacji w terenie. W końcu nie widzieliśmy już tego, co na krok przed nami. Kiedy droga, którą szliśmy, zamieniła się w rozległe bajoro, wybujałe choiny wokół utworzyły gęsty tunel, godzina robiła się coraz późniejsza, a nasze profesjonalne turystyczne oświetlenie (wyświetlacze komórek) nie pozwalało na oglądanie mapy, stwierdziliśmy, ze dosyć tego, dzwonimy po GOPR. Zaspani panowie GOPR-owcy ku naszemu rozczarowaniu nie wskoczyli w helikopter, by po pięciu minutach przynieść nam wybawienie, za to udzielili życiodajnej porady: wróćcie, skądście przyszli. Szanse na spędzenie ekscytującej nocy w mokrym lesie, niskiej temperaturze i bez jedzenia, drastycznie wzrosły!
Należało porzucić pytanie, czy to ma jakiś głębszy sens i wykonać w tył zwrot. Każde z nas miało w pamięci modlitwę, którą wcześniej zanieśliśmy wspólnie do Pana, żeby nas pokierował właściwą ścieżką. Oto co znaczy kroczyć przez wiarę: kiedy wokół kompletna ciemność i nie wiesz nawet, gdzie stawiasz nogę, wierzyć, że jest Ktoś, kto czuwa, mimo mroku wszystko dokładnie widzi i nie pozwoli ci się potknąć. Specjalnie do śmiechu mi nie było, ale próbowałam żartować razem z innymi, którzy wydawali się wyjątkowo wyluzowani jak na te okoliczności. Jak się potem okazało, każdy miał podobne odczucia: mimo że było nam nieswojo woleliśmy żartami i śpiewem dla Pana dodać sobie otuchy niż narzekać. Kiedy stwierdziliśmy, że do miejsca gdzie opuściliśmy oznakowaną trasę pozostało nam jeszcze 50 minut, nagle, na oświetlonym komórką drzewie zamajaczył czerwony szlak, a pod stopami poczuliśmy asfalt! Wezwani znów telefonicznie przewodnicy górscy poradzili za żadną cenę nie zbaczać z asfaltu i nie skręcać w żółty szlak, a na pewno trafimy w zamieszkane rejony. Po kolejnej pół godziny marszu asfaltową drogą natrafiliśmy na tablicę z nazwą dokładnie tej miejscowości, w której mieliśmy załatwiony nocleg, choć myśleliśmy, ze zabłąkaliśmy się zupełnie gdzie indziej! Cud! Jak wspaniale tego wieczora smakowała herbata, kiedy w końcu, po długiej jeszcze wędrowce znaleźliśmy się w ciepłym, suchym domu!
Pan często mówi do nas przez Biblię, ale używa też okoliczności takich jak wypad w góry, żeby przekonać o tym, że czuwa i obrazowo przedstawić niektóre sprawy: czasem wydaje nam się, że kroczymy właściwą drogą, którą wyraźnie wskazuje mapa, czyli Biblia, a w rzeczywistości błąkamy się po ścieżce, której nawet nie ma na mapie i brniemy w coraz większą ciemność. Samo czytanie mapy nie wystarczy: potrzebny jest jeszcze kontakt z przewodnikiem, który ma wiedzę, doświadczenie i potrafi mapę właściwie zinterpretować. Najlepszym przewodnikiem jest Jezus. On przeszedł wszystkie ludzkie szlaki i teraz z góry patrzy na nas, udzielając doskonałych rad. Kiedy nie mamy już siły błąkać się w ciemnościach trzeba zdobyć się na odwagę, przełamać, zadzwonić po przewodnika i przyznać się do błędu, że się wybrało niewłaściwą trasę. I gdy mimo wątpliwości decydujemy się nawrócić, jasność nie wraca od razu: niekiedy trzeba ujść w ciemności spory kawałek przez wiarę, a wtedy nieocenionym jest słyszeć spokojny głos bliskiej osoby, która kroczy obok, wspiera cię swoim ramieniem chroniąc przed upadkiem i dodaje otuchy! Pewna droga asfaltowa to też Jezus. Dobrze móc czuć ją pod stopami, kiedy wokół ciemność, bo ona na pewno nie prowadzi donikąd. I nie warto zbaczać na kuszące nieznanym boczne ścieżki.
Blog jest integralną częścią witryny
Wpisy zawarte na tej stronie są wyłącznie osobistymi przemyśleniami osób prowadzących niniejszą stronę. Kontakt: blog@tylkojezus.net Copyright 2006 by TylkoJezus.net |