|
Z Jezusem na każdy dzień...
16 kwiecień 2007
~Wieczór z Tatą Pustka. Sama w pokoju. Za oknem ciemno, wieczór tętni życiem, śmiechem. Ludzie napawają się do nocy świeżo obudzoną wiosną. Każdy gdzieś zajęty swoimi sprawami, a mi przyszło znowu spędzać czas przed kompem – pilna robota. Jemu też wiosna do głowy uderza – buntuje się, zamula, jasno sugeruje, ze chciałby już na emeryturę (no cóż, stary, nie tak prędko!). Samotność dopada, wszystko staje się nieznośne. Czyjejś bliskości potrzebuję, a tu nikogo, cztery ściany i komp – zamulacz. Zwykle w takich chwilach polegam. Zły nastrój wygrywa, czarne myśli nadciągają stadem – kumulacja nad moja głową. Jak się człowiek chce poużalać to zawsze się temat znajdzie.
Ale dziś przychodzi myśl: zwróć się do Taty, tego Niebieskiego. On przecież tylko czeka, by do Niego wołać, wypatruje tej chwili bliskości, uwielbia pocieszać. Więc najpierw niepewnie, potem z coraz większą ufnością podnoszę ręce w górę, tam, gdzie mieszka mój Jezus i uwielbiam Go. Jest to telefon alarmowy do najlepszego lekarza pierwszego kontaktu, który nieomylnie diagnozuje wszelkie dolegliwości i jak zwykle trafia w samo sedno podając idealną dawkę najsłodszego lekarstwa– samego Siebie. I nagle jakbym zmieniła kanał w telewizorze, sceneria ta sama – pokój, cztery ściany, za oknem śmiechy, ale to już inny serial: zmiana z tego „O wiecznych smutasach” na „Baśń o ludziach po szczęśliwych i już!”
W ramionach mego Ojca czuję się jak ukołysany niemowlak : nakarmiony, wypielęgnowany, ukojony, szczęśliwy. Ach, co za Tata!
Blog jest integralną częścią witryny
Wpisy zawarte na tej stronie są wyłącznie osobistymi przemyśleniami osób prowadzących niniejszą stronę. Kontakt: blog@tylkojezus.net Copyright 2006 by TylkoJezus.net |