|
Z Jezusem na każdy dzień...
23 maj 2008
~Zawołałem z ucisku do Pana. Pan mnie wysłuchał i wywiódł na wolność. Ps 118,5 Zostałam ostatnio zamknieta w mieszkaniu na klucz przez moją współlokatorkę i nie mogłam nigdzie znaleźć mojego klucza, a zaraz miałam wyjechać na ważną uroczystość. Byłam jeszcze "w proszku", a za pół godziny miał przyjechać po mnie mój narzeczony. Przedstawiłam Bogu problem i powiedziałam, że nie bedę teraz zajmować się szukaniem tego klucza bo nie zdążę ze wszystkim i poprosiłam aby On się tym zajął. Kiedy już się wyszykowałam, a nikt po mnie jeszcze nie zawitał na przemian szukałam i modliłam się o to by Pan dał mi znależć ten klucz. Wołałam do Niego, że przecież jest Wszechmogący i Wszechwiedządzy i dla Niego nie jest to żadnym problemem... A klucza jak nie było... tak nie było... Narzeczony pojechał do mojej współlokatorki do pracy odebrać klucze i dopiero On otworzył drzwi...
Myślę, że Pan chciał mi coś zobrazować przez tą sytuację. Kiedy znajdę się w jakiejś problemowej sytuacji, w której nie ma szans abym dała sobie radę wołam do Jezusa aby pomógł mi znależć wyjście, uwolnił od jakiegoś problemu, grzechu. Prosząc Go o to mam na myśli aby sprawił żebym JA ZNALAZŁA ROZWIĄZANIE, ABYM SOBIE SAMA MOGŁA "OTWORZYĆ DRZWI". Jezus chce dać mi poznać czasami moją bezsilność, nieporadność w różnych sytuacjach - chce doprowadzić do tego, abym zobaczyła, że niemożliwe bym sama sobie otworzyła drzwi - On chce przyjść "z zewnątrz" i mnie wyzwolić - z łaski, a nie przez moje wysiłki. Jezus odpowiada na wołanie swoich dzieci ale niekoniecznie w taki sposób jakby one chciały lecz w lepszy. Blog jest integralną częścią witryny
Wpisy zawarte na tej stronie są wyłącznie osobistymi przemyśleniami osób prowadzących niniejszą stronę. Kontakt: blog@tylkojezus.net Copyright 2006 by TylkoJezus.net |